Jesteś tutaj: Aktualności
Podsumowując kadencję
 
 
- Panie Burmistrzu, kończy się czteroletnia kadencja samorządu. Zbliżają się wybory. Nie jest tajemnicą, iż będzie Pan kandydował na urząd burmistrza na kolejne cztery lata. Jak ocenia Pan mijający okres?
 
- No, cóż. Ważniejsza od mojej oceny jest ocena mieszkańców. Wydaje mi się, że nie jestem burmistrzem jeszcze tak długo, by być wyobcowanym i nie czuć atmosfery panującej w mieście. Sadzę, że jest ona dobra i mieszkańcy pozytywnie oceniają mijające cztery lata. A ja od początku umawiałem się z mieszkańcami na dwie pełne kadencje.
 
- Jednak gdyby chciał Pan pochwalić się osiągnięciami, o czym konkretnym by Pan mówił?
 
- Wie Pan, to jest tylko pozornie proste pytanie. Staraliśmy się przez cztery lata realizować zrównoważony rozwój miasta. To oznacza nic innego jak staranie się
o równomierne kładzenie akcentów na różnorakie dziedziny życia.
 
Trzeba przyznać, że trafiliśmy na sprzyjający moment. Przez dwa lata była świetna koniunktura gospodarcza.  Mamy znakomite kontakty z wojewodą, Urzędem Marszałkowskim, ministerstwami i różnymi instytucjami, dzięki którym możemy skutecznie pozyskiwać wsparcie  finansowe dla miasta i lobbować za szczecineckimi inwestycjami. Przykładem mogą być choćby realizowane dzięki naszym zabiegom, wielomilionowe  inwestycje Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.  
 
Rozwijaliśmy mieszkalnictwo,  przebudowaliśmy liczne ulice i skrzyżowania, poprawiliśmy bezpieczeństwo, bardzo mocno dofinansowywaliśmy szkolnictwo stwarzając nieporównywalnie lepsze warunki nauki naszym dzieciom.
Wybudowaliśmy schronisko dla zwierząt, rozwiązując - jak sądzę - na lata bardzo ?wstydliwy? dla innych samorządów problem.
 
Wielkim osiągnięciem mijającej kadencji jest rozwój turystyki, rozwój sportu, w tym:  powstanie nowych obiektów sportowych, zagospodarowywanie brzegów jeziora, rozwój żeglugi śródlądowej, ścieżek rowerowych, w ogóle wszystko to, co dzieje się za środki m.in. z projektu  Civitas Plus Renaissance. Kontynuujemy rewitalizację parku. Wybudowaliśmy całe osiedle domków socjalnych, budynki TBS, sześćdziesiąt kilka mieszkań komunalnych. Dzięki uzbrojeniu terenów na ?Osiedlu Generalskim? doprowadziliśmy do budowy wielu, ok. stu domów jednorodzinnych. Stwarzamy też, co jest kosztowne, a jeszcze  mało zauważalne przez mieszkańców, warunki do ściągnięcia inwestorów i powstawania nowych miejsc pracy. Myślę tu o rozszerzeniu specjalnej strefy ekonomicznej, a  następnie uzbrajaniu jej terenów.
 
- Wymienia Pan głównie zadania inwestycyjne...
 
- No tak, bo o tym  mówi się  najłatwiej. Wystarczy wymienić. Jednak rządzenie miastem przez ekipę związaną z PO, to - jak sądzę - zupełnie inne spojrzenie na sprawy rozwoju miasta.
Wyszliśmy z założenia, że chcemy, aby Szczecinek stał się przede wszystkim  miastem, w którym dobrze się żyje. By była satysfakcjonująca oferta  kulturalna, oświatowa, dobrze funkcjonowała opieka zdrowotna. By żyło się bezpiecznie. Aby rozwijało się na poziomie prawdziwie europejskim, wszystko to, co decyduje o jakości życia w konkretnym miejscu, które wybraliśmy jako swoją małą ojczyznę.  By tego dokonać, przeprowadziliśmy wiele zmian strukturalnych i systemowych.
 
- O czym konkretnie Pan myśli?
 
- To ciekawy temat i można by mówić o tych zmianach godzinami. Po pierwsze - po latach bezsensownej wojny, porozumieliśmy się z władzami powiatu czyli tzw. starostwem. To pozwoliło na uzyskanie w wielu dziedzinach życia efektu synergii. Ułatwiliśmy też w ten sposób obu stronom pozyskiwanie środków  unijnych. To jedno z naszych największych, a myślę, że nie docenianych osiągnięć. 
 
Dzięki współpracy ze starostwem, udało się stworzyć nieformalne szczecineckie  konsorcjum zdrowia. Udało mi się przekonać kolegów do przekształcenia szpitala w jednostkę niepubliczną, zaś odważne decyzje powiatu zaowocowały olbrzymimi inwestycjami w opiekę zdrowotną podmiotów prywatnych. Dzięki temu możemy leczyć na miejscu ostre przypadki kardiologiczne, dializujemy ? także na miejscu - wymagających takich zabiegów mieszkańców Szczecinka i okolic. Za chwilę otworzą swe podwoje kolejne  oddziały szpitali niepublicznych - okulistyka czy nefrologia. Pracujemy nad rozbudową szpitala. 
 
Stworzyliśmy nowe instytucje, w tym kierujący kinem, bibliotekami, ośrodkiem kultury, będący animatorem różnorakich działań kulturalnych i profesjonalnie zajmujący się promocją miasta i powiatu SAPiK. To instytucja niezmiennie utrzymująca bardzo wysoki poziom swoich usług. Doprowadziliśmy do powołania stowarzyszenia o nazwie SzLOT,  zajmującego się szeroko rozumianym rozwojem turystyki.  Z powodu znanych wszystkim mieszkańcom Szczecinka ?zawirowań? wokół osoby prezesa SzLOT-u, organizacja przeżywa, moim zdaniem niezasłużenie, ciężkie dni. Ma ona jednak niewątpliwie wielkie zasługi dla nakreślenia kierunków rozwoju turystyki w Szczecinku.  
 
Zmieniliśmy podejście do szkolnictwa, jasno artykułując, iż miasto powinno dokładać pieniądze do subwencji oświatowej, z której opłacana jest działalność szkół podstawowych i gimnazjów. Tych dodatkowych pieniędzy przekierowaliśmy do szkół bardzo, bardzo dużo, bo ponad dwadzieścia milionów złotych w ciągu czterech lat. 
 
Zastosowaliśmy zupełnie nowatorskie w skali kraju podejście do sportu dzieci i młodzieży. Poza tym, że w ciągu kilku lat powstały trzy pełnowymiarowe hale sportowe, Regionalne Centrum Tenisowe czy wyciąg do nart wodnych, otworzyliśmy dla młodych ludzi wszystkie obiekty sportowe, zapewniając darmowe wejście na większość z nich. Ten ruch w połączeniu z rozpoczęciem płacenia przez miasto trenerom i instruktorom ćwiczącym z młodzieżą,  spowodował niezwykłą erupcję nowych sekcji, klubów i SKS-ów, i w finale, prawie podwojenie ilości dzieci uczęszczających na jakieś wybrane przez siebie zajęcia sportowe.
 
Można by wymieniać tych innowacyjnych przedsięwzięć znacznie więcej. Do trudnych do zaszufladkowania  sukcesów należy też z pewnością skuteczne rozszerzenie granic miasta o Trzesiekę i Świątki.
 
- A gdzie niepowodzenia?
 
- Oczywiście, też były. Myślę, że każdy wie, że życie nie składa się z samych sukcesów. Z powodu niespodziewanego nadejścia kryzysu ekonomicznego, stanęła sprzedaż należących do miasta nieruchomości. Zmalały dochody miasta. Musieliśmy ograniczyć plany inwestycyjne jak również wydatki bieżące. Nie udało się nam zdobyć środków z Regionalnego Programu Operacyjnego na kilka planowanych projektów, chociażby budowę pomostów na plaży miejskiej czy na ścieżki rowerowe. Niepewny jest los zamku. Chociaż i tak trzeba przyznać, że  środki unijne  pozyskujemy w sposób bardzo skuteczny.
 
Mimo wielkiego zwracania uwagi na komunikowanie się z mieszkańcami, nie byliśmy chyba do końca skuteczni w ?sprzedawaniu? tego, co na co dzień robimy. Ludzie mają niestety krótką pamięć. Czy dziś ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że przed zmianą władzy ratuszu, w Szczecinku jedynymi sklepami o nieco większej powierzchni były Intermarché i Netto? Dzięki powstaniu sprzyjającej atmosfery, doprowadzeniu do zmian w studium i planach zagospodarowania przestrzennego, to się zmieniło. Dziś mamy Tesco, Kaufland, Galerię Hosso, przebudowaną Arię. Powstaje kolejne centrum handlowe przy ul. Jana Pawła II. Jego pierwsza część (Lidl) prawdopodobnie zostanie oddana do użytku jeszcze w listopadzie br.
 
Czy ktoś pamięta dziś, jak obskurnie wyglądał jeszcze dwa lata temu teren między ulicami Boh. Warszawy a Jana Pawła II, gdzie obecnie mamy ponad 200 miejsc parkingowych? Czy pamiętamy obdrapane kamieniczki w centrum miasta? Ich rewitalizacja nie zrobiła się sama. Trzeba było znów pewnych zabiegów, wymyślenia przez nas dopłat uzupełniających fundusze remontowe  wspólnot mieszkaniowych.
 
To zadziwiające, jak przy takim dynamicznym rozwoju miasta można przytakiwać populistom negującym jakiekolwiek osiągnięcia mijającej kadencji. Jak można stawiać na szali z jednej strony nasze dokonania, a z drugiej oskarżenia o sprzyjanie zatruwaniu środowiska?
 
- Zapewne myśli Pan o tzw. problemie Kronospanu?
 
- Myślę, że fakt, iż jest grupa mieszkańców życzliwie przysłuchująca się ?prawdom objawionym?  wygłaszanym przez członków ?Terry?, twierdzącym m.in., że to dzięki nim w ratuszu zaczęto przykładać wagę do ochrony środowiska, jest jedną z porażek mijającej kadencji. Po raz kolejny widać, jak łatwo można manipulować ludźmi. Jak łatwo wprowadzić różnymi zabiegami socjotechnicznymi i odpowiednią retoryką popartą pseudonaukowym bełkotem,  niepokój mieszkańców, a czasami zachowania na pograniczu  histerii.
 
W kontekście faktycznego braku uprawnień burmistrza, jak również - powiedzmy sobie szczerze - i urzędu starosty w oddziaływaniu na Kronospan, to, co udało się nam osiągnąć, jest wielkim sukcesem. Wpłynęliśmy na znaczną poprawę w zakresie gospodarki wodno-ściekowej przez spółki Krono. Skończyły się powtarzające się po kilka razy w roku, a czasami i częściej, masywne ?zrzuty? zanieczyszczeń do jeziora. Oczywiście, w Kronospanie jest wiele do zrobienia. Jednak dla wprowadzenia korzystnych zmian potrzeba trochę spokoju, nieco czasu i dobrej woli obu stron oraz zdrowego rozsądku.
 
Mam nadzieję, że przed końcem kadencji podpiszemy wypracowywane mozolnie przez miesiące porozumienie między miastem a zakładem, będące tym, o co zabiegam od dwóch lat: rodzajem ?mapy   drogowej? umiejscawiającej w realnym czasie inwestycje proekologiczne likwidujące, lub przynajmniej znacząco zmniejszające uciążliwości lub szkodliwości spółek Krono.
 
Straszenie mieszkańców, iż umrą z powodu zwiększonej zachorowalności na nowotwory, lub wdychania   powietrza z  bezo-a-pirenem, jest głęboko nieetyczne. Część mieszkańców zachoruje i umrze z powodu nowotworów, ale szansa na zachorowanie w Szczecinku jest taka sama jak w Koszalinie, Kołobrzegu czy Pułtusku.  A benzo-a-piren w ilościach, w jakich wykazywany jest nad Szczecinkiem, to ?pikuś? w porównaniu z pomiarami w wielu, żeby nie powiedzieć w większości innych  miast  w Polsce i Europie.
 
Taka jest prawda, ale niektórzy dzień rozpoczynają od modłów proszących o jakiś kataklizm nad Szczecinkiem, bo wtedy łatwiej zbić kapitał polityczny, a może
i zwiększyć nakład gazety.
 
- Widzę że przemawia przez Pana rozgoryczenie?
 
- Bo ja wiem czy tak można to uczucie nazwać. Czasami jestem zmęczony tym boksowaniem się z populistami. Zawsze opadały mi ręce, gdy miałem wystąpić przeciw ludziom  żywcem wyjętym z ?Samoobrony?. Przecież nowa kandydatka na burmistrza jeszcze kilka miesięcy temu  utrudniała ruch, spacerując po pasach w tę i z powrotem ramię w ramię z sołtysem Trzesieki i krzycząc, że nie chce do Szczecinka. Teraz chce być nagle burmistrzem miasta. Fakt, że znajduje popleczników, którzy traktują poważnie  ambicje osoby o zerowym doświadczeniu w rządzeniem czymkolwiek, osoby o zerowym doświadczeniu samorządowym, która nie kryła negatywnych emocji związanych ze Szczecinkiem, jest zastanawiający. Trzeba jednak wierzyć w mądrość większości mieszkańców miasta.
 
- Trudno nie zgodzić się z Panem, więc wierzmy razem, Panie Burmistrzu. Dziękuję za rozmowę.
 
-  I ja dziękuję.
 
Rozmawiał: Konrad Czaczyk
 
powrót